Fortyfikacje na Oksywiu i Babich Dołach
II Wojna światowa pozostawiła po sobie wiele tajemniczych obiektów, które do dzisiaj przypominają o najtragiczniejszych wydarzeniach XX wieku. Fortyfikacje, więzienia i ówczesne ośrodki wojskowe przyciągają uwagę, rozsiewając wokół tajemniczą i groźną aurę. Niektóre obiekty do dzisiaj rozpalają wyobraźnię miłośników historii.
Jednym z takich miejsc jest torpedownia w Babich Dołach. Kompleks ten od wielu lat intryguje mieszkańców Trójmiasta. Jednym z powodów tajemniczości budowli jest niemała trudność w dostaniu się do niej. Budynek otoczony jest wodą, co sprawia, że nie jest to miejsce na rodzinny spacer. Widziany z daleka wygląda niezwykle tajemniczo.

Torpedownia na Babich Dołach (Autor: Leszek Pietrukaniec, CC BY-SA 3.0)
Dwa ośrodki badawcze
Jeszcze przed wojną Niemcy budowali ośrodki techniczne, które służyły pracom badawczym nad rozwojem torped. Pierwszy obiekt tego typu, wchodzący w skład Cesarskich Warsztatów Torpedowych, pochodzi sprzed I wojny światowej. W czasie okupacji na terenie Polski umieszczono dwa ośrodki tego typu. Zlokalizowano je w pobliżu Gdyni. Należący do Luftwaffe Torpedowaffenplatz Hexengrund, w którym pracowano nad torpedami lotniczymi, umieszczono w Babich Dołach. Ośrodek Kriegsmarine Torpedo Versuchsanstalt Oxhoft, który testował torpedy akustyczne, ulokowano na Oksywiu. Obie placówki połączono kolejką wąskotorową.

Torpedownia w Gdyni Oksywie (Autor: Andrzej Otrębski, CC BY-SA 4.0)
Torpedownia w Babich Dołach została zbudowana w odległości trzystu metrów od brzegu, na zatopionych w wodzie kesonach. Z lądem połączona była niegdyś za pomocą mola, które z czasem uległo zniszczeniu. Jego resztki wysadzono w powietrze w latach 90-tych ubiegłego wieku. W ruinę popada obecnie cały obiekt. Brak remontów sprawia, że przebywanie tam nie należy do bezpiecznych i przyjemnych. Cegły sypią się na głowę, a pod nogami układa się dywan z ptasich odchodów.
Po zawaleniu się ściany frontowej, co poważnie nadwyrężyło konstrukcję budynku, nikt nie ma pomysłu, co zrobić z niszczejącym budynkiem. Brakuje chętnych do wyremontowania obiektu, który byłby niewątpliwie atrakcją turystyczną. Nie ma też odważnych, którzy zdecydowaliby się na ostateczne pozbycie się ruiny.
Formoza, czyli torpedownia na Oksywiu, służy ludziom. Na Formozie stacjonują żołnierze Poligonu Kontrolno - Pomiarowego Logistyki DMW, odział specjalny płetwonurków i obsługa radiolatarni lotniska Babie Doły. Ruina w Babich Dołach pozostawiona została sama sobie, rozpadając się majestatycznie na naszych oczach.
